Jak już wspomnieliśmy na stronie głównej, zwiększający się popyt na autoklawy sprzyja pojawianiu się nieuczciwych ofert, mających na celu jedynie szybki zysk osób odpowiedzialnych za nielegalny import niezgodnych z dyrektywami urządzeń medycznych.

 rinover

Jak zatem rozpoznać trefny autoklaw i tym samym uniknąć kłopotów podczas kontroli sanepidu? Zacznijmy od sprzedawcy. Jeszcze kilka lat temu handlem urządzeniami medycznymi zajmowały się wyłącznie specjalistyczne sklepy, posiadające zarówno wykwalifikowany personel jak i serwis techniczny. Dziś bez problemu odnajdziemy oferty handlowe osób, nie mających pojęcia o sprzedawanym towarze (np. aukcje Allegro). Trudno bowiem mieć pojęcie o czymś, czego się nie widziało na oczy. Niestety niewiedza pośrednika doprowadza nie tylko do problematyki związanej z komunikacją na linii klient - sprzedawca, ale także zwiększa ryzyko zakupu trefnego urządzenia w relacji sprzedawca - importer. W ujawnionej przez organa kontroli aferze z autoklawem Rinover, pośrednik rozprowadzający na rynku autoklawy nie miał bladego pojęcia, że posługuje się sfałszowaną dokumentacją. Liczyła się tylko niska cena, będąca jedynym wabikiem na szukających oszczędności lekarzy. 

Koszty zakupu to oczywiście ważny czynnik wpływający na podjęcie decyzji, jednak nie może być on jedyny, czy wręcz decydujący. Pamiętajmy bowiem o tym, że kupujemy urządzenie medyczne, podlegające rejestracji w Sanepidzie i Urzędzie Dozoru Technicznego, które w przypadku oskarżenia nas o zarażenie pacjenta będzie głównym orężem w obronie naszych racji. Spotykając tanią ofertę komisu samochodowego uaktywnia nam się alarm, podpowiadający konieczność dokładnego sprawdzenia pojazdu. Dlaczego więc wyłączamy intuicję w przypadku zakupów sprzętu do naszego gabinetu? Wystarczy kilka prostych pytań do sprzedawcy, by ustalić czy rozmawiamy z osobą kompetentną, czy z laikiem nastawionym na szybki zysk. 

  1. Czy autoklaw posiada CE i czy mogę je zobaczyć?
  2. Czy istnieje możliwość zobaczenia autoklawu przed zakupem?
  3. Czy zostanę przeszkolony z obsługi kupionego urządzenia?
  4. Gdzie znajduje się serwis gwarancyjny?

Tego typu pytania powinny być wręcz obowiązkowe, wszak nie kupujemy kota w worku. Analizując odpowiedzi sprzedawcy Rinovera łatwo można było zauważyć, że coś jest nie tak:

  1. "certyfikat CE jest dokumentem tajnym i nie ma możliwości wglądu do niego"
  2. "autoklawy trzymamy w magazynie do którego nie ma wstępu"
  3. "nie szkolimy klientów bo udostępniamy wraz z autoklawem instrukcję obsługi"
  4. "serwis znajduje się w każdym mieście" 

Autoklaw to nie rakieta jądrowa, by zatajać jego dokumentację, czy uniemożliwiać nabywcy jego zobaczenie. To urządzenie medyczne, podlegające pod określone procedury prawne czy rejestracyjne i co najważniejsze, urządzenie pracujące pod ciśnieniem. Dużą nieodpowiedzialnością jest więc sprzedaż bez możliwości zorganizowania szkolenia dla klienta. Owszem, gro osób pracujących od lat z tego typu urządzeniami bez problemu poradzi sobie z obsługą nowego autoklawu, jednak należy pamiętać o tym, że w ostatnich latach do tego grona przystąpiła spora grupa laików, dla których sterylizacja narzędzi to temat obcy i często niezrozumiały.